Legenda o Jacku

Żył kiedyś na siedleckim przedmieściu młody kowal Jacek, obdarzony niepospolitą siłą. Bez wysiłku kruszył podkowy i potrafił powalić na ziemie byka. Pewnego razu przejeżdżającej starowiejskim traktem księżnej Aleksandrze odpadło koło od karety. Wezwany Jacek naprawił, co trzeba, po czym ująwszy jedną ręką za oś pochylonej karety, podniósł ją bez wysiłku, a drugą ręką założył zreperowane koło. Zachwycona księżna zaproponowała Jackowi służbę w pałacu. 

Wkrótce w Siedlcach zaczął powstawać nowy ratusz. Podczas budowy Jacek wdał się w bójkę z jednym z majstrów i zrzucił go z dachu. Miasto zawrzało oburzeniem i zażądało surowej kary. Jednak Jacek, wciąż będący ulubieńcem księżnej, nie zapłacił głową za swą zbrodnię. Został za to wygnany z miasta i odtąd wszelki słuch po nim zaginał...

Tymczasem ratusz wykończono, a księżna rozkazała wykuć figurę z kamienia lub brązu przedstawiającą młodego, silnego mężczyznę, którą umieszczono na szczycie wieży. Odtąd "Jacek" miał stać wysoko, między niebem a ziemią i trudzić się przez wieki obarczony ciężarem swojego grzechu... 

W 1875 r., podczas remontu wieży, wewnątrz kuli uosabiającej glob ziemski znaleziono pergamin z wierszem F. Karpińskiego :

„Gdy z szumem piorun przebieży

Tu złamie siły burzliwe

Wszelako bać się należy

Bo mocno niebo gniewliwe...”

Dziś potomkowie gniewnych kiedyś siedlczan patrzą z sentymentem na „swojego Jacka", który jest prawdziwym symbolem miasta.